Pamiętacie jeszcze fora z awatarami, sygnaturami i licznikami postów? Świetna sprawa, zero presji na bycie popularnym, liczył się tylko temat i to, co masz do powiedzenia. Mam wrażenie, że nowe platformy niezależne trochę przywracają ten styl, tylko w nowszej formie.
Mnie ciekawi, czy takie platformy przetrwają. Z jednej strony mają klimat i autentyczność, z drugiej – nie stoją za nimi duże budżety. Natomiast chyba właśnie przez to są bardziej „nasze”, oddolne. Społeczność tworzy, a nie marketing. No i brak algorytmów sterujących tym, co widzę, to duży plus.
To jest właśnie ciekawe, że tego typu rozmowy można jeszcze znaleźć na tych niszowych platformach społecznościowych bez cenzury. Wchodzisz, czytasz wątki, i masz takie „wow, ktoś jeszcze ma odwagę mówić normalnie”. W mainstreamie by to nie przeszło.